Gorzowska pamięć o polskich więźniach niemieckiego terroru

75 rocznica wyzwolenia Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego w Ravensbruck

 

   https://zzwp-gorzow.pl/images/Gorzowska_pamiec_o_polskich_wiezniach_niemieckiego_terroru_logo.jpg30 kwietnia 1945 roku, miało miejsce wyzwolenie Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego w Ravensbruck przez Armię Czerwoną. Obozu, który powstał pod koniec 1938 roku. Jak się później okazało powstanie obozu było przewidziane głównie dla polskich kobiet i mężczyzn, którzy uczestniczyli w Powstaniu Warszawskim. Po wyzwoleniu obozu pierwszą pomoc więźniom nieśli także pierwsi gorzowianie.

 

 

 

 

 

Początek machiny śmierci

 

   Budowę obozu w założeniu dla kobiet zleci Heinrich Himmler - szef niemieckiej policji politycznej. Pierwsza grupa kobiet do obozu trafiła już w marcu 1939 roku. Mimo że obóz przewidziany był dla 15 tysięcy więźniarek, w rzeczywistości liczba ta była wielokrotnie większa. Do obozów trafiały matki z dziećmi, które w trakcie obozowej pracy były rozdzielane. Powód? Dla Niemców więźniarki były tanią siłą roboczą, stąd przy obozie wybudowano hale produkcyjne. Jak wspomina Barbara PIOROWSKA, która jako ośmioletnie dziecko trafiła do obozu, zawsze bała się rozstania z matką. Mimo że obóz w Ravensbruck nie był jeszcze miejscem „zagłady” na skalę obozu w Oświęcimiu, warunki w nim panujące były tragiczne. W dodatku w latach 1942-44 na więźniach przeprowadzano eksperymenty pseudomedyczne. Osoby niezdolne do pracy kierowano na "zastrzyki śmierci”, a od końca 1944 roku do komory gazowej, w której w końcowych miesiącach II wojny światowej zamordowano od pięciu do sześciu tysięcy osób.

 

   Kiedy w głąb III Rzeszy wkraczały wojska „wyzwoleńcze”, miesiąc przed wyzwoleniem, jednostki SS w celu zatarcia swoich zbrodni wyprowadziły ocalałych więźniów na „marsze śmierci” w kierunku zachodu. Długim marszom bez jedzenia, z chorobami, nie każdy dał radę sprostać. Tych, którzy przetrwali marsz wyzwolili Sowieci i Amerykanie, praktycznie na drodze. Kiedy do obozu dotarła Armia Czerwona, zastała tam około 3000 tyś. schorowanych i wycieńczonych kobiet oraz mężczyzn. Więźniowie byli tak słabi, że nie byli w stanie iść.

 

   Tuż po wyzwoleniu obozu i zakończeniu II wojny światowej, różne organizacje podejmowały się ratowania ocalałych. Część z nich trafiła do szpitali, inni szukali swoich rodzin. Na tym zakończyła się karta historii II wojny światowej. Lecz otworzyła się nowa, współczesna, związana z pamięcią tamtych wydarzeń.

 

   Już w polskim Gorzowie, w czerwcu 1945 roku z miasta wyruszyła kolumna pojazdów do obozu kobiecego w Ravensbruck po więźniarki, aby przewieść je do szpitala Polskiego Czerwonego Krzyża w budynku dawnej siedziby Zespołu Szkół Gastronomicznych przy ulicy Kosynierów Gdyńskich. Niestety niewiele osób udało się uratować, co było spowodowane licznymi chorobami i wycieńczeniu. 16 więźniów zmarło i spoczęło na nieczynnym już Cmentarzu Świętokrzyskim przy ulicy Warszawskiej w Gorzowie Wielkopolskim.

 

Uroczystość w cieniu pandemii

 

   Mimo, że od tamtych wydarzeń upłynęło 75 lat, mieszkańcy pamiętają o swoich rodakach, którzy jako pierwsi w powojennym Gorzowie zostali pochowani. - Pamięć o tamtych osobach jest w naszych sercach żywa i nie może zaginąć. Bo kto jak nie my, żołnierze musimy z pomocą byłych więźniów przenosić wiedzę dla młodszego pokolenia. Stąd pomysł, aby uczcić siedemdziesiątą piątą rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego, a przede wszystkim pamięć więźniarek, którym nie było dane wrócić do swoich domów – mówi plut. Marcin KAMIŃSKI- organizator uroczystości ze Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.

 

   Choć pandemia koronowirusa uniemożliwiła zorganizowanie centralnych uroczystości w byłym obozie w Niemczech, gorzowskie uroczystości się odbyły, choć w skromnym zakresie i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa.

 

   W południe Wojewoda Lubuski Władysław DAJCZAK oraz Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddziału w Szczecinie dr Paweł SKUBISZEW złożyli kwiaty na mogile więźniów – Niestety każdy z nas w tym szczególnym dniu musiał uroczystości obchodzić osobno, w różnych godzinach ze względów zakazu skupiania się grupy ludzi w jednym miejscu lecz liczy się wspólna pamięć – wyjaśnia plut. Marcin KAMIŃSKI.

 

   Główna część uroczystości odbyła się na Cmentarzu Świętokrzyskim, przy zbiorowej mogile 16 więźniów, na którą przybyli byli żołnierze Gorzowskiego Garnizonu i przedstawiciele uczniów: Zespołu Szkół Budowlanych reprezentowanego przez uczennicę Martynę MUSIELĘ, i uczennicę Aleksandrę MARCINISZYN z Zespołu Szkół Ekonomicznych. Plut. Marcin KAMIŃSKI przypomniał historię wyzwolenia obozu Ravensbruck i przybycia obozowych więźniów do Gorzowa.

 

   Następnie, uczniowie uczcili minutą ciszy wszystkich więźniów Obozu Koncentracyjnego Ravensbruck, w tym: Józefa GOŚCIŃCA, Waleriana DREWNIAKA, Aleksandra KAROL, Marię KIEŁKOWSKĄ, Edmunda KURZOWIŃSKIEGO, Julię LIBERTOWSKĄ, Władysława MICHNĘ, Stefanię POTZNOWE, 8 bezimiennych oraz Marię KUSZELL. Na cmentarzu złożono kwiaty i zapalono znicz pamięci.

 

   Uroczystości zakończyła msza w Kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w intencji wszystkich ofiar Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego w Ravensbruck, w tym 16 pochowanych na przykościelnym cmentarzu. Podczas mszy zostało odczytane przemówienie byłej więźniarki Barbary PIOTROWSKIEJ, która przypomniała m.in. swoje przeżycia obozowe, obawę przed utratą matki zadała podstawowe pytanie cytowane w książce Zofii Nałkowskiej „Ludzie ludziom zgotowali ten los” : Dlaczego...?

 

-Jako młodzież musimy zapamiętywać taką historię, naszą, która musi być dalej przekazywana, aby każdy pamiętał. Przede wszystkim, aby taki los nigdy nikogo znowu nie spotkał – podsumowała uczennica „Ekonomika”.

 

   Obchody uroczystości zostały zorganizowane dzięki współpracy nawiązanej ze Stowarzyszeniem Rodzina Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbruck w Krakowie.

 

 

Tekst: Mariusz Pieprzka

Foto: Aleksandra JABŁOŃSKA